Środa na wszystkich rynkach finansowych upłynie pod znakiem publikacji danych o sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Danych, które nie tylko pokażą kondycję gospodarki, ale przede wszystkim zweryfikują rynkowe oczekiwania odnośnie najbliższych decyzji Fed ws. stóp procentowych. Pod tym względem najbliższe dni będą kluczowe, bo już w piątek zostaną opublikowane dane o inflacji konsumenckiej w USA, które stanowią drugi istotny czynnik wpływający na rynkowe oczekiwania odnośnie tego, co zrobi Fed.

Aktualnie większość ekonomistów ankietowani przez agencję Reutera przewidują, że do końca II kwartał br. Fed obniży stopę funduszy federalnych o 25 punktów bazowych do 3,25-3,50 proc. Takiego zdania jest 59,4 proc. ekonomistów.

Analitycy prognozują, że w styczniu stopa bezrobocia w USA pozostanie na poziomie 4,4 proc., natomiast zatrudnienie w sektorze pozarolniczym wzrośnie o 70 tys. Ewentualne słabsze dane wzmocnią oczekiwania na wcześniejszych ruch ze strony Fed, a lepsze uspokoją inwestorów obawiających się o kondycję gospodarki USA. Co paradoksalnie w obu przypadkach mogłoby zostać dobrze przyjęte przez Wall Street. Jednak tylko wówczas, gdy dane znacząco nie będą  odbiegać od konsensusu. Bo już znacząco gorsze od prognoz dane, pomimo że zwiększą szanse na cięcie stóp procentowych, jednocześnie mogą wywołać duże obawy o kondycję gospodarki. A to już powinno pociągnąć mocniej w dół amerykańskie indeksy, jednocześnie ciągnąc też w dół giełdy europejskie. Znacząco lepsze dane - co samo w sobie jest raczej mało prawdopodobne - odsunęłoby w czasie oczekiwania na cięcie stóp, co też mogłoby się nie spodobać inwestorom.