Obserwowane od II kwartału br. przyspieszenie wzrostu gospodarczego w Polsce jest czynnikiem przemawiającym za siłą złotego. Szczególnie w relacji do amerykańskiego dolara, który jesienią może być jedną ze słabszych walut. Tym samym okienko czasowe do nieco większego osłabienia złotego, które zostało otwarte w czerwcu i lipcu, należy uznać za zamknięte.

W II kwartale 2026 roku polska gospodarka, która na początku roku została zmrożona przez dawno nieobserwowany spadek temperatur w kraju, wróciła na ścieżkę szybszego wzrostu. Jak wynika z opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wstępnych szacunków, w okresie kwiecień-czerwiec 2026 roku wzrost Produktu Krajowego (PKB) Polski przyspieszył do 3,9 proc. rok do roku z 3,5 proc. odnotowanych w pierwszych trzech miesiącach roku. W relacji kwartał do kwartału gospodarka urosła o 0,9 proc., wobec wzrostu 0,6 proc. w I kwartale br.

Opublikowane dane plasują Polskę wśród najszybciej rosnących krajów Unii Europejskiej, jednocześnie stając się podstawowym argumentem przemawiającym za dalszą siłą polskiego złotego. Dlatego można przyjąć, że po nieudanej czerwcowo-lipcowej próbie wywindowania kursu EUR/PLN na wyższe poziomy, po wakacjach kurs tej pary na dłużej zakotwiczy blisko poziomu 4,30 zł. Prognoza ta zawiera już częściowo wkalkulowane ryzyko związane z wciąż niestabilną sytuacją na Bliskim Wschodzie i niepewność wokół polskiego budżetu na rok 2027, bo gdyby nie te ryzyka to należałoby spodziewać się powrotu EUR/PLN w rejon 4,24 zł.

Wykres dzienny EUR/PLN

Polska waluta natomiast może jesienią ponownie umocnić się w relacji do dolara. A właściwie - żeby być precyzyjnym - to amerykański dolar może osłabić się względem złotego. Podobnie zresztą jak do wielu innych  światowych walut.

Za takim potencjalnym osłabieniem dolara przemawiają obecnie nieco przeszacowane rynkowe obawy o podwyżki stóp procentowych w USA. Jakkolwiek wśród członków Fed są zwolennicy szybkiego zaostrzenia polityki pieniężnej - o czym przekonaliśmy się po lipcowym posiedzeniu Fed - to wciąż nie ma większości opowiadającej się za takim scenariuszem. Jeżeli dodać do tego ostatnie pogorszenie na rynku pracy i częściowe hamowanie inflacji, to można dość do wniosku, że rynki finansowe przeszacowują "jastrzębi scenariusz". Stąd ryzyko przyszłego osłabienia dolara wydaje się większe niż jego umocnienia. Tym bardziej, że polityka gospodarcza prezydenta Donalda Trumpa przed listopadowymi wyborami połówkowymi w USA również może prowadzić do osłabienia amerykańskiej waluty.         

Zaprezentowany wyżej scenariusz dla dolara oznaczałby powrót kursu EUR/USD w rejon 1,18, a to powinno przełożyć się na spadek notowań USD/PLN do 3,60-3,64 zł.   

Wykres dzienny USD/PLN

Powyższy scenariusz zakładający stabilizację euro blisko 4,30 zł i umocnienie złotego do dolara częściowo uwzględnia dalszy brak stabilizacji sytuacji wokół Iranu, co wciąż będzie odbijać się na cenach ropy, podtrzymując tym samym obawy inflacyjne na świecie. Nie uwzględnia jednak mocnego pogorszenia sytuacji na Bliskim Wschodzie i ewentualnej nowej odsłony kryzysu energetycznego w Europie. Nie jest to preferowany scenariusz, ale należy o nim pamiętać.